Mimo mobilizacji środków przez najpotężniejsze marynarki świata u wybrzeży Somalii piraci z tego kraju biją kolejne rekordy zuchwałości. W tle problemu piractwa znajduje się postępująca anarchia w Somalii, gdzie ponownie władzę mogą przejąć islamiści.
Fenomen piractwa u wybrzeży Somalii w ostatnich miesiącach staje się coraz bardziej palący - działający tam piraci dokonują coraz większej ilości ataków, przechwytując spektakularne cele i zagrażając jednej z ważniejszych dla światowej gospodarki arterii morskich: Zatoka Adeńska jest szlakiem przemierzanym rocznie przez około 16 tysięcy statków, transportujących np. towary azjatyckiej produkcji oraz bliskowschodnią ropę naftową do Europy i Ameryki Północnej.
Dwa wydarzenia w ciągu ostatnich dwóch miesięcy szczególnie zwróciły światową uwagę. Pierwszym było porwanie 25 września ukraińskiego statku MV Faina, przewożącego do Kenii 33 czołgi T-72, warte około 30 milionów dolarów. Wraz z powtarzającymi się od pewnego czasu atakami na czarterowane przez Światowy Fundusz Żywnościowy (WFP) statki dostarczające Somalijczykom niezbędnej pomocy żywnościowej unaoczniło to potrzebę nasilenia patroli u wybrzeży Somalii.
W reakcji 9 października ministrowie obrony państw NATO postanowili o wysłaniu na patrolowane dotąd przez amerykańską V Flotę wody Somalii grupy okrętów wojennych celem zwalczania piractwa i ochrony transportów pomocy humanitarnej. Flotylla ta rozpoczęła działalność w ramach operacji "Allied Provider" pod koniec października. Swoje okręty wysłały też m.in. marynarki Rosji i Indii.
Zgromadzenie większych sił pozwoliło na udaremnienie szeregu ataków pirackich, np. 11 listopada brytyjska fregata HMS Cumberland i rosyjska fregata rakietowa "Nieustraszony" wspólnie zapobiegły porwaniu duńskiego statku handlowego [1]. 17 listopada US Navy poinformowała, że proporcja skutecznych ataków somalijskich piratów zmniejszyła się z 53% w sierpniu do 31% w październiku [2]. Jednak siły wciąż są niewystarczające, biorąc pod uwagę iż obszar działalności somalijskich piratów to co najmniej 3 miliony kilometrów kwadratowych, czyli 10-krotnie więcej niż powierzchnia Polski. Tymczasem MV Faina do tej pory stoi zakotwiczony u wybrzeży Somalii, otoczony przez okręty amerykańskie, czuwające nad tym by nie doszło do wyładunku czołgów, podczas gdy właściciele statku pertraktują w sprawie okupu.
Zyski z okupu to naturalnie podstawowa motywacja somalijskich piratów. Jak podał na początku października instytut Chatham House, wysokość okupów zapłaconych somalijskim piratom w tym roku wyniosła przypuszczalnie już 18-30 milionów dolarów [3]. Jak zauważa ten raport, standardowo żądania piratów kształtują się w tym roku na poziomie 0,5-2 milionów dolarów za jednostkę, ale wykazują tendencję wzrostową - ostatnie żądania przewyższały nawet 3 miliony dolarów, a za MV Faina piraci początkowo chcieli 35 milionów dolarów.
Wkrótce jednak może zostać ustanowiony nowy rekord okupu - 15 listopada somalijscy piraci dokonali bowiem najbardziej spektakularnego ataku w historii współczesnego piractwa, zajmując gigantyczny, 330-metrowy saudyjski supertankowiec Sirius Star, wiozący do USA 2 miliony baryłek ropy naftowej wartej około 100 milionów dolarów. Oprócz rozmiarów i klasy łupu szczególną uwagę zwraca lokalizacja ataku - ponad 450 mil morskich (830 kilometrów) na południowy wschód od kenijskiej Mombasy, dużo dalej na południe Oceanu Indyjskiego niż dotychczas zapuszczali się piraci. Wywołało to nawet reakcję amerykańskiego admirała Michaela Mullena, przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów, który powiedział, że jest "oszołomiony zasięgiem" tego ataku.
Piractwo w Somalii stało się lukratywnym biznesem i nie ma żadnych wątpliwości, że somalijscy piraci nie są amatorami. Są dobrze zorganizowani (mają własne stowarzyszenia i rzeczników kontaktujących się z mediami), znakomicie wyszkoleni i uzbrojeni, najczęściej w broń automatyczną i granatniki, wykorzystują też nowoczesną technologię - telefony satelitarne i urządzenia GPS. Już przed porwaniem MV Faina eksperci od transportu morskiego z Lloyd's List szacowali, że całkowita wartość okupów w 2008 roku może sięgnąć 50 milionów dolarów [4]. Szacunki te prawdopodobnie będą musiały zostać zrewidowane, gdyż częstotliwość i skuteczność ataków piratów w Somalii szybko rośnie: dane Międzynarodowego Biura Morskiego (IMB) wskazują, że spośród 199 udokumentowanych incydentów na świecie w pierwszych 3 kwartałach tego roku 63 miały miejsce w Zatoce Adeńskiej i na wodach na wschód od Somalii, zaś tylko w III kwartale somalijscy piraci porwali 26 jednostek z 537 członkami załóg, a także zaatakowali 21 innych jednostek. Według stanu na 30 września przetrzymywano 12 statków i ponad 250 zakładników [5].
Coraz bardziej dokuczliwe piractwo u wybrzeży Somalii ponownie zwraca uwagę na głębsze problemy tego kraju, które ostatnio jeszcze bardziej się zaostrzyły. Niedawna historia pokazuje, że piractwo somalijskie jest możliwe do opanowania - pod warunkiem istnienia sprawnie funkcjonującego rządu centralnego, tak jak było w czerwcu-grudniu 2006 roku, gdy władzę dzierżyli islamiści. Dzięki ich zdecydowanej walce z piractwem liczba incydentów na wodach Somalii w 2006 roku spadła do zaledwie 15.
Problemem jest jednak to, że Somalia funkcjonującego rządu w tej chwili nie ma i przyznają to sami rządzący: 15 listopada prezydent Abdullahi Yusuf powiedział grupie somalijskich parlamentarzystów na spotkaniu w stolicy Kenii Nairobi, że z powodu wewnętrznych sporów rząd Somalii chyli się ku upadkowi, a tymczasem kontrolę nad większą częścią kraju ponownie zdobyli islamscy rebelianci. W ostatnich dniach doszli oni nawet na przedmieścia stolicy kraju, zajmując miasto Elasha, położone w odległości zaledwie 15 kilometrów od Mogadiszu [6].
Istnieją powody do twierdzenia, że anarchizacja kraju będzie dalej postępować. Możliwe jest bowiem, że Somalię opuszczą wojska etiopskie, które usunęły islamistów na przełomie 2006 i 2007 roku i stanowią w zasadzie jedyny czynnik sprzyjający jako takiej stabilizacji kraju. Ewentualność taką zasugerował etiopski premier Meles Zenawi w wywiadzie dla "Financial Times" pod koniec sierpnia tego roku, mówiąc że Addis Abeba stara się zrobić wszystko co możliwe, by "stworzyć środowisko, w którym wycofanie się nie zakłóciłoby poważnie procesu w Somalii, ale niekoniecznie jest to warunkiem wycofania się." [7] Wygląda więc na to, że konflikt w Somalii będzie się dalej pogłębiał, państwo to jeszcze długo będzie określane "najkompletniej upadłym państwem świata" [8], a przy braku efektywnej władzy centralnej piractwo będzie kwitnąć.
Opis konfliktu w Somalii na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Somalia,problemy,Konflikt
[1] Russian, British ships repel Somali pirate attack, Associated Press, 12 listopada 2008.
[6] Somali govt says weakened by Islamist onslaught, Reuters, 16 listopada 2008.
[7] Ethiopian PM signals shift over Somalia, Barney Jopson, Financial Times, 28 sierpnia 2008.