Rezultat zaciętej rywalizacji o Gazę, w której obie strony będą głosić swego rodzaju zwycięstwo, już staje się widoczny.
Lądowa ofensywa, którą Izrael zaczął na początku drugiego tygodnia swojej wojny przeciw ludności palestyńskiej w Gazie, była spodziewana i, gdy już zaczęła się operacja powietrzna, do pewnego stopnia pożądana zarówno przez Izrael jak i Hamas.
Hamas, który w powietrznej fazie wojny w oczywisty sposób znajdował się w niekorzystnym położeniu, ciągle groził Izraelowi "poważnymi konsekwencjami" gdyby rozpoczęła się ofensywa lądowa. Izrael tymczasem nie mógł osiągnąć swoich celów bombardowaniem z powietrza i ofensywa naziemna była "nieunikniona."
Rozmaite wysiłki dyplomatyczne na rzecz zakończenia wojny, w tym prowadzone przez Francuzów, Turków, Rosjan, arabskich ministrów spraw zagranicznych i Radę Bezpieczeństwa ONZ (gdzie Waszyngton, wierny sojusznik Izraela, zawetował wszelkie rezolucje) jak dotąd kończyły się fiaskiem, ponieważ pole bitwy nie dojrzało jeszcze do zawieszenia broni. Obie strony, Hamas i Izrael, nie są jeszcze gotowe na zakończenie konfrontacji.
Obie strony zdają się żywić pewność, że zmierzają do zwycięstwa. Ironią jest to, że cele obu stron nie są wzajemnie wykluczające się. Strategicznym celem Hamasu w tej wojnie wydaje się być umocnienie własnej pozycji jako głównego odpowiednika Izraela w Palestynie, strony która decyduje o wojnie i pokoju z Izraelem. Jest to przecież pierwsza wojna między Izraelem a Palestyńczykami, która nie jest prowadzona pod kierownictwem Jasera Arafata i Fatahu. Rzecznik Hamasu Mohammad Nazzal, komentując ostatnie wysiłki dyplomatyczne na rzecz zakończenia wojny, przypomniał wszystkim, że nieważne kto i co próbuje zrobić, trzeba zdawać sobie sprawę, że "ostatnie słowo będzie należeć do ruchu oporu", a nie do "tak zwanego prawowitego przywództwa" w Ramallah.
Wojna przeciw Hamasowi, który jest częścią regionalnego politycznego ruchu islamskiego, pozwala także innym politycznym grupom islamskim w państwach arabskich na kultywację bezprecedensowej publicznej sympatii Arabów dla Hamasu. Nie ma wątpliwości, że wojna tworzy sytuację mniej sprzyjającą dla tak zwanego obozu umiarkowanego. Jedną z pierwszych oznak tej presji jest oświadczenie jordańskiego premiera Nadera al-Dahabiego, że Jordania może zrewidować swoje stosunki z Izraelem. Próbę zyskania szerszego kapitału politycznego odzwierciedlił też lider Hamasu Osama Hamdan, który w przemówieniu na wiecu w Syrii ogłosił, że wojna ta nie jest prowadzona przeciw Hamasowi lub Gazie, lecz raczej przeciw islamskiej ummie (narodowi).
Przegrani i winni
Taktyczny cel Izraela w tej ofensywie nie jest całkowicie przeciwstawny. Izrael chce skończyć ze zdolnością Hamasu do wystrzeliwania rakiet na Izrael, lub też co najmniej wywrzeć wystarczającą presję militarną na Hamas aby tego zaprzestano. Dodatkowo Izrael chce zakończenia przemytu tunelami pod granicą Gazy z Egiptem. Lecz Izrael zdaje sobie sprawę, że nie może jednocześnie oczekiwać końca przemytu tunelami i utrzymywać blokadę oblężonej Strefy, to bowiem wywołałoby kryzys humanitarny niemożliwy do zaakceptowania dla społeczności międzynarodowej.
Toteż aby Izrael mógł wypełnić swoje cele, musi też w jakiś sposób zakończyć blokadę Gazy, czy to przez przejścia graniczne między Izraelem a Gazą, czy przez przejścia graniczne między Gazą a Egiptem, czy też przez oba. Innymi słowy, Izrael może osiągnąć sukces tylko wówczas, jeśli kluczowy warunek zawieszenia broni stawiany przez Hamas, tj. zakończenie blokady, także zostanie spełniony. Izrael wolałby, aby zakończenie blokady odbyło się poprzez przejście graniczne Rafah, w ten sposób osiągając kolejny cel strategiczny: uczynienie Gazy odpowiedzialnością Egiptu.
Taki rezultat pozwoliłby rządowi izraelskiemu, w którym oboje Tzipi Livni i Ehud Barak mają nadzieję pozostać po wyborach generalnych w lutym 2009 roku, na ogłoszenie zwycięstwa. Tak samo jak Hamasowi, który w takim przypadku przetrwałby, utrzymał w całości władzę i zapewnił sobie koniec blokady.
Głównymi przegranymi będą cywile Gazy, obok Autonomii Palestyńskiej i Egiptu. Najwyraźniej ofiary cywilne prawie wyłącznie po stronie palestyńskiej są ceną, którą tak Hamas jak i Izrael są gotowi zapłacić za osiągnięcie swoich zwycięstw. Tragiczne jest to, że możliwe jest to tylko dlatego, iż wpływowe rządy, szczególnie Stanów Zjednoczonych i państw Unii Europejskiej, przez usprawiedliwianie agresji Izraela jako akcji "defensywnej" przymykają oczy na ujawniające się zbrodnie wojenne, które są popełniane. To czyni ich pośrednio odpowiedzialnymi.
Ghassan Khatib jest współredaktorem rodziny publikacji internetowych bitterlemons. Jest wiceprezydentem Uniwersytetu Birzeit i byłym ministrem planowania w Autonomii Palestyńskiej.
Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/article/gaza-outlines-of-an-endgame
Opis konfliktu izraelsko-palestyńskiego na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Izrael,problemy,Konflikt