Bezpieczeństwo energetyczne UE może zależeć od drugiej tury na Ukrainie
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
Bezpieczeństwo energetyczne UE może zależeć od drugiej tury na Ukrainie
Alexandros Petersen RFE/RL 2010-01-24 23:52:54

Tej zimy może nie dojść do kryzysu gazowego na Ukrainie, ale z drugiej strony nie zakończyły się jeszcze wybory prezydenckie w tym kraju. Rezultat drugiej tury 7 lutego może zdecydować, czy kryzysy gazowe będą się ponawiać i tym samym określić przyszłość europejskiej konsumpcji energii.

Prezydent Wiktor Juszczenko, pokiereszowany dioksyną prozachodni reformator, nie tylko jest poza wyścigiem, ale nigdy nie miał nawet szansy. Kombinacja rosyjskiej ingerencji i apatii UE przemieniła nadzieje Pomarańczowej Rewolucji na gruntowne reformy i integrację z Zachodem w rozpaczliwą sytuację jaką widzimy dzisiaj: zbankrutowany rząd błagający Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) o udostępnienie kolejnej pożyczki, tak aby mógł zapłacić Moskwie zeszłomiesięczny rachunek gazowy. Ma to miejsce po odcięciach gazu przez Gazprom w 2006, 2008 i 2009 roku, co oznaczało przeniesienie geopolitycznej niedoli Ukrainy na marznących konsumentów w środkowej Europie.

Ale wina nie leży tylko po stronie aktorów zewnętrznych. Pryncypialne, ale bezkompromisowe nastawienie Juszczenki do zarządzania dało inspirację historycznym protestom na Placu Niepodległości w Kijowie, ale zyskało mu niewielu przyjaciół na burzliwej arenie politycznej Ukrainy. Dlatego decydująca runda odbędzie się między dwoma politycznymi rywalami Juszczenki: premier Julią Tymoszenko i byłym premierem Wiktorem Janukowyczem.

Powszechnie dostępna wiedza nakazuje sądzić, że gdyby Janukowycz - człowiek Rosji w wyborach w 2004 roku - wziął górę tym razem, presja Moskwy na Kijów by zapłacić rachunki Gazpromowi będzie zanikać. Przywództwo Ukrainy będzie cenić swoje specjalne stosunki z Rosją ponad członkostwo w NATO i UE, reformy zostaną odłożone na półkę, a nieprzejrzyste, korupcyjne praktyki w sektorze energetycznym Ukrainy będą kontynuowane, dając korzyści powiązanymi z władzami oligarchami zarówno na Ukrainie jak i w Rosji. Ten geopolityczny i kompetencyjny "reset" będzie oznaczać, że kremlowskie przywództwo Gazpromu nie będzie już dążyć do stosowania energii jako broni przeciw Ukrainie - a zatem konsumenci w UE nie doświadczą odcięcia gazu ziemnego w dolnej części rurociągu.

Ale rok 2010 to nie rok 2004. Lekcją Moskwy z Pomarańczowej Rewolucji było to, że nie można stawiać wszystkiego na jedną kartę, więc rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin przymilali się do obu rywali, zwracając szczególną uwagę na wieczny polityczny znak zapytania na Ukrainie - Tymoszenko. Słynna ze swoich warkoczy i tężyzny politycznej, Tymoszenko początkowo była pomarańczowym sojusznikiem Juszczenki, ale zerwała z tą koalicją by kultywować swój wizerunek umiarkowanego pragmatyka ze szczególną biegłością w sektorze energetycznym.

Wizerunek ten opłacił się w listopadzie, kiedy Tymoszenko jako premier wypracowała z Putinem układ na temat zreformowania i uporządkowania stosunków energetycznych między Ukrainą a Rosją. W konsekwencji znacząco zmniejszyła prawdopodobieństwo odcięcia gazu w 2010 roku i zebrała pochwały zarówno z Brukseli jak i z Moskwy. Układ ten może upaść 7 lutego lub później, zależnie od kaprysów Gazpromu. Ale dla obu państw sytuacja ta jest najbliższa stabilnych stosunków energetycznych w minionych 6 latach. A Tymoszenko pokazała, że może praktycznie negocjować z Putinem. Nie można tego powiedzieć o Janukowyczu, ponieważ zbyt wiele zawdzięcza on swoim rosyjskim sponsorom.

Co najważniejsze, z racji politycznego pola jakie zajęła, Tymoszenko jest prawdopodobnie jedynym przywódcą na Ukrainie, który może w dobrych stosunkach negocjować z Putinem, a także spełnić swoją obietnicę wdrożenia popieranych przez UE reform sektora energetycznego, a konkretnie sprowadzenia zachodniej firmy do zarządzania systemem tranzytowym kraju.

Funkcjonalne więzi między Kijowem a Moskwą i zwiększona przejrzystość w sektorze energetycznym Ukrainy to dokładnie taka kombinacja, jakiej potrzeba do uniknięcia przyszłych kryzysów gazowych. Nieprzejrzystość energetyczna i nierówne stosunki władzy, które charakteryzowałyby prezydenturę Janukowycza z większym prawdopodobieństwem prowadziłyby do dalszych przepychanek politycznych i biznesowych w Ukrainie, które tworzyły kontekst ostatnich trzech kryzysów gazowych. A w trakcie kolejnego takiego kryzysu Janukowycz byłby dużo mniej skłonny zwracać uwagę na ostrzeżenia Brukseli.

Dlatego zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego UE tej zimy i w kolejnych zimach jest najbardziej prawdopodobne przy zwycięstwie Tymoszenko 7 lutego. Ale wynika to faktu, że prezydentura Tymoszenko niekoniecznie będzie prozachodnią przygodą. Wróży to kłopoty dla długoterminowego bezpieczeństwa energetycznego UE, które może być osiągnięte tylko przy kompleksowych reformach politycznych i ekonomicznych na Ukrainie, realizowanych jedynie w trakcie procesu akcesji do UE. Gdy szansa Pomarańczowej Rewolucji przeminęła, ktokolwiek zostanie przyszłym prezydentem Ukrainy będzie musiał widzieć wyraźne bodźce ze strony państw członkowskich UE by podjąć wysiłki niezbędne do wstąpienia do tego klubu. Niestety, takie bodźce prawdopodobnie nie pojawią się w najbliższym czasie.


Alexandros Petersen to senior fellow w Eurasia Center w Atlantic Council w Waszyngtonie. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.

 

Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/EU_Energy_Security_May_Depend_On_Ukraines_Runoff/1936617.html

 

Opis stosunków Ukraina-Rosja na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Ukraina,stosunki_dwustronne,Rosja


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów