Nadzieje i obawy Iranu gdy Irakijczycy idą głosować
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
Nadzieje i obawy Iranu gdy Irakijczycy idą głosować
Abbas Djavadi RFE/RL 2010-03-07 23:37:04

Wyobraźmy sobie co następuje: de facto niepodległy regionalny rząd Kurdystanu w północnym Iraku ogłasza niepodległość, dokonuje secesji z Iraku i inspiruje Kurdów w Turcji i Iranie do przyłączenia się do "większego Kurdystanu." Szyickie partie w Iraku idą za przykładem i zakładają małe, przyjazne Iranowi państwo grzęznące w napięciach z sunnitami z Iraku i innymi państwami arabskimi. Walki wybuchają nie tylko o sporny, bogaty w ropę Kirkuk na północy, ale także wśród szyitów i sunnitów, wśród Arabów i Kurdów oraz Turkomanów we wszystkich mieszanych miastach i miasteczkach na obszarze tego, co nazywało się Irakiem. Gdyby kiedyś przemoc i chaos zostały uspokojone, Irak rozpadłby się na 2 lub więcej państw, wywołując napięcia zagrażające bezpieczeństwu całego Bliskiego Wschodu.

Pomimo pojawienia się proirańskiego minipaństwa, jest to zapewne najgorszy scenariusz jaki mają na uwadze twórcy polityki zagranicznej Teheranu. Oczywiście ten drastyczny scenariusz wydaje się daleki od prawdopodobnego gdy Irak głosuje na nowy parlament 7 marca. Ale o ile Irak nie opracuje mechanizmów kontrolowania napięć etnicznych i wyznaniowych, nie można wykluczyć, że arabscy szyici, arabscy sunnici i Kurdowie mogliby pójść w inne strony.

Dwa możliwe wydarzenia w szczególności mogłyby wywołać taki trend. Konsolidując swoją władzę w parlamencie i rządzie, duże i przyjazne Iranowi ugrupowania szyickie mogłyby próbować dalszej alienacji i wykluczenia ugrupowań sunnickich, a sunniccy Arabowie mogliby odpowiedzieć wzmożoną partyzantką i przemocą. Albo też ośmielony swoją rolą języczka u wagi i korzystnymi wynikami wyborów Sojusz Kurdystanu, składający się z 2 głównych kurdyjskich partii politycznych, mógłby stać się bardziej agresywny w dążeniach do inkorporacji Kirkuku do regionu kurdyjskiego.

Nie jest przypadkiem, że tak wiele komentarzy irańskiego prezydenta Mahmuda Ahmadinejada podkreślało ostatnio poparcie dla "zjednoczonego i wewnętrznie bezpiecznego" Iraku. Dla niektórych jednak irańskie oświadczenia są zbyt piękne by były szczere. Generał Ray Odierno, dowódca sił amerykańskich w Iraku, niedawno oskarżył irański rząd o kupowanie głosów i pompowanie pieniędzy i innego rodzaju wsparcia dla swoich sojuszników w Iraku. Ponadto Iran poparł zakaz uczestnictwa w wyborach dla około 500, w większości sunnickich, niedoszłych kandydatów. Chociaż krok ten przedstawiano jako "debaatyfikację", wielu widziało w nim próbę wzmocnienia pozycji szyitów, a w ślad za tym Iranu.

"Braterskie stosunki"

Pod populistyczną retoryką o "braterskich stosunkach między Iranem a Irakiem", rola Iranu w sprawach irackich wydaje się jednak zmierzać bardziej ku zdobyciu wpływów w celu zmniejszenia zagrożeń dla bezpieczeństwa Iranu, a nie destabilizacji Iraku. Niedawna analiza Międzynarodowej Grupy Kryzysowej stwierdza, że "dowody na próby destabilizacyjnej interwencji irańskiej są dużo mniej obszerne i oczywiste niż się przypuszcza."

"Jedynym rozwiązaniem dylematu w Iraku jest wycofanie wojsk amerykańskich i pozostawienie wszystkich spraw państwowych rządowi irackiemu" - zwykło to być zasadnicze żądanie wielokrotnie akcentowane przez Ahmadinejada i innych irańskich przedstawicieli. I wciąż nim jest, chociaż jest wyrażane mniej energicznie od kiedy Waszyngton ogłosił plan wycofania wszystkich swoich wojsk do końca 2011 roku. Stany Zjednoczone już wycofały swoje wojska z dużych miast irackich i spodziewane jest przyspieszenie tego procesu po wyborach.

Obalenie dwóch największych rywali islamskiej republiki - Talibów w Afganistanie w 2001 roku i reżimu Saddama Husajna w 2003 roku - było niezamierzonym historycznym prezentem od Waszyngtonu dla Teheranu. Ale Iran odtąd czuje się wciśnięty między wojska amerykańskie bazujące w Afganistanie i Iraku. Przy "pięściach wciąż zaciśniętych" w stosunkach amerykańsko-irańskich, zmniejszenie amerykańskiej presji w 2 państwach sąsiednich pozostaje jednym z najwyższych priorytetów Iranu.

Dylemat dla Teheranu

Do 2012 roku irackie siły bezpieczeństwa powinny zakończyć przejmowanie odpowiedzialności od wojsk amerykańskich. Ale co się wydarzy jeśli w rezultacie pogorszy się wewnętrzne bezpieczeństwo kraju? Irańskie media sygnalizują, że oficjele w Teheranie, chociaż nie wypowiadają się publicznie, prywatnie są coraz bardziej podenerwowani odejściem wojsk amerykańskich zanim iracki rząd zdobędzie pełną kontrolę nad sytuacją. W zeszłym tygodniu iracki minister obrony Abdel Qader Jassim ostrzegł, że wycofanie się przez USA stworzyłoby wyzwania dla bezpieczeństwa Iraku. "Siły zbrojne Iraku nie dokończą swojego programu modernizacji do 2020 roku", podkreślił Jassim.

Dla Iranu stwarza to dylemat. Teheran chce odejścia Stanów Zjednoczonych, ale niepokoi się możliwymi konsekwencjami przedwczesnego wycofania wojsk.

Irańscy przywódcy przyjmują rolę "wielkiego brata" mówiąc o Iraku. W zeszłym tygodniu Ahmadinejad powiedział, że od czasu obalenia Husajna Irak stał się "silnym bastionem obrony islamskiej rewolucji." Jednak pomimo całej krwi i zniszczeń po 2003 roku Irak powoli lecz miarowo stworzył dużo bardziej reprezentatywny i demokratyczny rząd niż w "wielkim bracie" Iranie. Irak nie ma systemu "najwyższego przywództwa" opierającego się na niewybieralnym kleryku z decydującym głosem we wszystkich ważnych sprawach. Nie zakazał opozycyjnych partii politycznych ani mediów. A irackie grupy etniczne cieszą się nieporównywalnie większym zakresem praw, w tym autonomią. Na potrzeby obecnej kampanii parlamentarnej rywalizujące w Iraku ugrupowania szyickie stworzyły sojusze wraz z sunnitami i chrześcijanami.

Którą drogą?

Co się tyczy religii, najwyższy szyicki kleryk w Iraku, ajatollah Ali al-Sistani z zasady nie ingeruje bezpośrednio w aktywną politykę. Niedawno al-Sistani wydał oświadczenie mówiące, że nie popiera żadnego ugrpowania politycznego lub osobowości w wyborach 7 marca. Przed wyborami prezydenckimi w Iranie w czerwcu 2009 roku najwyższy przywódca, ajatollah Ali Chamenei publicznie poparł twardogłowego kandydata, Ahmadinejada.

"Zaakceptujemy każdą decyzję podjętą przez naród iracki", powiedział ostatnio Ahmadinejad. Ale sukces niewątpliwie skomplikowanej procedury demokratycznej w Iraku stworzyłby model dla Bliskiego Wschodu i dla Irańczyków - model rządu z większością szyicką, który jest zasadniczo świecki i umiarkowany. To musi niepokoić twardogłowych w Teheranie, którzy oczekują, że Iran stanie się "bastionem islamskiej rewolucji", arabską kopią reżimu w Teheranie.

Nie ma oznak żadnego natychmiastowego politycznego trzęsienia ziemi po wyborach parlamentarnych w Iraku w ten weekend. Ale trzeba poczekać, czy w 7 lat po obaleniu reżimu Husajna głosowanie przyniesie stopniową i coraz bardziej pokojową kontynuację kursu rozpoczętego pierwszymi wyborami parlamentarnymi w 2005 roku - czy też utoruje drogę do zmiany kursu i zniweczenia postępu, który osiągnięto w tym kraju.


Abbas Djavadi to associate director broadcastingu w RFE/RL. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.

 

Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/Irans_Hopes_And_Fears_As_Iraqis_Prepare_To_Vote/1975451.html

 

Opis stosunków Irak-Iran na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Irak,stosunki_dwustronne,Iran

 

Opis konfliktu w Iraku na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Irak,problemy,Konflikt


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów