USA-Chiny: więcej dawania, mniej brania
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
USA-Chiny: więcej dawania, mniej brania
Graham Ong-Webb ISN 2010-04-15 23:01:28

Wraz z oświadczeniem, że sankcje przeciw Iranowi mogą być możliwe, Chiny zaoferowały administracji Obamy pierwszorzędną okazję do rozwiązania problemu, który jest cierniem w jej agendzie bezpieczeństwa nuklearnego.


Chiny i USA dotarły do interesującego rozdroża w kwestii Iranu podczas Szczytu ws. Bezpieczeństwa Nuklearnego zorganizowanego przez administrację Obamy w Waszyngtonie w tym tygodniu. Po raz pierwszy chiński prezydent Hu Jintao zgodził się, in principle, że zestaw potencjalnych sankcji byłby niezbędnym środkiem zwiększającym koszty sekretnego programu nuklearnego Iranu. Jest to z pewnością moment, który administracja Obamy powinna wykorzystać zanim Hu zmieni zdanie. Teraz wszystko co USA muszą zrobić to zaproponować Chińczykom wymianę barterową.

Można by było powiedzieć, że taki rozwój wydarzeń ze strony Chin jest czymś w rodzaju małego cudu. Pekin od początku był przeciwny nałożeniu sankcji na Teheran. Jest tak na pewno nie dlatego, że chińskie przywództwo jest przeciwne stosowaniu sankcji jako instrumentu dyplomacji przymuszającej. Bądź co bądź same Chiny groziły nałożeniem sankcji na USA w styczniu za ogłoszenie sprzedaży pakietu broni Tajwanowi.

Obraz komplikuje rozdźwięk między stosunkami chińsko-irańskimi a chińsko-amerykańskimi. Stosunki gospodarcze Chin z Iranem wciąż są bliskie. Irańska ropa jest kluczowa dla niezaspokajalnych potrzeb energetycznych Chin (około 15% chińskiego importu). Chiny są drugim co do wielkości rynkiem importowym dla Iranu po Niemczech (8,5% ogółu importu w 2005 roku według prasy irańskiej).

To drugie ma związek z kiepskim stanem chińsko-amerykańskich stosunków dwustronnych w minionym roku. Winne są obie strony. Chiny otwarcie zaatakowały USA za globalny kryzys gospodarczy. Odmówiły poparcia ambitniejszego porozumienia w sprawie zmian klimatycznych w Kopenhadze. Odrzuciły też wszelkie sugestie na temat aprecjacji ich waluty, renminbi.

Prezydent USA Barack Obama ostatnio spotkał się z Dalaj Lamą, przywódcą Tybetańczyków na wychodźstwie, którego Chiny nazywają separatystą, a chociaż decyzja Google o wycofaniu swoich usług z Chin po ogłoszeniu zaprzestania cenzorowania wyników wyszukiwania była decyzją autonomiczną, Pekin obarcza winą wstawianie się przez amerykańską administrację za wolnością internetu.

Większość z tych problemów nie jest nie do rozwiązania. USA mogą pomóc Chinom w znalezieniu alternatywnych dostaw energii i rynków konsumpcji, które odpowiadałyby interesom ekonomicznym Chin i zachęcić je do zerwania więzi z Iranem. Obie strony mogą też wykazać trochę wrażliwości: Chiny muszą powściągnąć swoją nowo nabytą arogancję idącą w ślad za ich sukcesem gospodarczym; USA muszą zaprzestać prowokowania Chin działaniami takimi jak wizyta Dalaj Lamy, szczególnie kiedy próbują zapewnić sobie współpracę Chińczyków w kwestii Iranu.

Największy cios nadszedł z ostatniej umowy USA z Tajwanem o sprzedaży broni. Oprócz groźby sankcji Chiny udzieliły reprymendy ambasadorowi USA w Chinach, zawiesiły plany dalszej chińsko-amerykańskiej wymiany wojskowej i odroczyły rozmowy na szczeblu wiceministerialnym na temat bezpieczeństwa, kontroli zbrojeń i nieproliferacji. Lecz 2 miesiące później najwyższy przywódca Chin bierze udział w wydarzeniu, które ma być najważniejszym w roku spotkaniem z zakresu bezpieczeństwa nuklearnego. Co jeszcze istotniejsze, Hu mówi dokładnie to, co Obama od dawna chciał usłyszeć.

Oczywiste jest jednak, że Chiny mogą równie łatwo zabrać swoją rękę jak ją wyciągnąć. Mniej więcej w tym samym czasie gdy chiński prezydent doszedł do ogólnego porozumienia ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych na Szczycie powtórzyła, że sankcje wciąż nie są rozwiązaniem irańskiej kwestii nuklearnej. Dodała, że Pekin popiera tylko "strategię dwutorową" dyplomacji i dialogu z Teheranem.

Nie jest to kolizja różnych sygnałów chińskiego rządu. W końcu Hu jest "najwyższym przywódcą" (danghe guojia zuigao lingdaoren) Chińskiej Republiki Ludowej: jego słowa przebijają wszystko. Jest to raczej sygnał warunkowości. Chińczycy otworzyli drzwi i USA muszą być skłonne przejść przez nie.

Czy zamrożenie przez USA tajwańskiej umowy o sprzedaży broni mogłoby pomóc? Bardzo możliwe, że tak. Z pewnością stanowiłoby to pewien koszt dla administracji Obamy. Ale koszt nuklearnego Iranu jest jeszcze większy.

 

Graham Ong-Webb jest współpracownikiem w Centre for Science and Security Studies w Department of War Studies, King's College London.

 

Poglądy i opinie niniejszym wyrażone są jedynie poglądami i opiniami autora, a nie International Relations and Security Network (ISN).

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4&lng=en&id=115029

 

Opis stosunków Chiny-USA na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,stosunki_dwustronne,USA


Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów